niedziela, 29 lipca 2012

WALKA



Walka. Jestem uliczną wojowniczką, która walczy o życie i ma nadzieję na lepsze czasy. Zakładam zbroję i wybieram się do szkoły, chowam miecz do torby i idę do sklepu. Pokazuję ostry język stojąc w kolejce do gabinetu lekarskiego. Wiele węży padło od mego śmiercionośnego uścisku, wiele niedźwiedzi zginęło od ciosu mej marmurowej ręki. Niestety, w życiu bywa jednak tak, że wojownik też obrywa. Podczas bitwy o kawałek chleba, gdy biją brata, gdy gwałcą żonę, gdy mordują dzieci i bezczeszczą pamięć. Life is brutal! Ciągle słyszę te słowa, a moja skóra robi się coraz grubsza, niedługo wogóle nie będę potrzebowała zbroi. Jestem inna niż wszyscy, bo mam tarczę. Egidę ze skóry martwych, cierpiących, gniewnych, silnych. Jestem na przekór wszystkiemu i wszystkim. Mam moc. Czerpię ją z każdego uderzenia tarczą. Uderzenia morderców i dyktatorów! Co noc wołam przez sen: Freedom! Budzi mnie własny krzyk. Zazwyczaj zaczynam wtedy słuchać muzyki- jedynego ogniwa wolności w moim nędznym życiu. To moja wena dla ciała i duszy. Lecę.

wtorek, 26 czerwca 2012

BURZA.


BURZA

Burza. Uwielbiam burze. Czuję wtedy siłę. Tak wielką, że z powodzeniem ja mogłabym ją rozpętać. Choćby w szklance wody. Każdy grzmot ma moc- moc tak ogromną, że potrafi zagłuszyć kłótnie, bijatyki, bezsensowne rozmowy. Natomiast piorun- to jest dopiero zjawisko. Ogromna strzała pędząca w dół z chęcią mordu i niszczenia. Dlaczego mnie to więc zachwyca? Ponieważ ma siłę i potrafi idealnie wyrazić moją chęć wolności niczym nie kontrolowanej. Burza niesie ze sobą smród zgnilizny i śmierci. Lecz gdy już odejdzie, czuć aromat życia połączony z nutką wolności. Chciałabym, aby burza trwała tak długo, jak istniał będzie ten jakże dziwny świat.